Co Matka Boża mówiła nam o Bożym Narodzeniu

Posłuchajmy Maryi, która w swoich matczynych orędziach głosi bogactwo niuansów miłości. Spróbujmy przygotowując się do Bożego Narodzenia przygotować serce poprzez głębokie skupienie modlitewne i w taki sposób głęboko ukłonić się nowonarodzonemu Jezusowi, który „jest Królem Pokoju”.

W kilku bożonarodzeniowych orędziach Matka Boża mówi o czasie łaski. W Boże Narodzenie 1989 roku wzywała nas: „Dlatego, dzieci, przyjmijcie z powagą orędzia i żyjcie według nich”. W Boże Narodzenie 1995 roku w orędziu wspomina „nowe czasy”, w których należy się opowiedzieć za Jezusem: „Ten czas jest czasem łaski”.

Życie zgodnie z orędziami w tym czasie łaski oznacza to, że na poważnie potraktujemy naszą ludzką naturę, przygotujemy się poprzez post, modlitwę i spowiedź, aby w tej ludzkiej rzeczywistości mógł działać Bóg Zbawiciel i Jego łaska. Na człowieka bowiem należy patrzeć przede wszystkim biorąc pod uwagę jego podobieństwo do Boga – będące znowu rezultatem łaski. Z tego punktu widzenia nie trzeba szczególnie podkreślać, że taki człowiek jest dzięki swojej istocie ukierunkowany na relację w Bogiem. Z uwagi na to, że eschatologicznie doskonałym obrazem Boga jest Jezus Chrystus ludzka natura jest ukierunkowana na Niego. Lecz nie oznacza to, że człowiek jest zawsze otwarty na jego zbawienne działanie. W Boże Narodzenie 1992 roku Matka Boża wezwała nas: „Otwórzcie się na Boże plany i Jego zamysły”. W ramach łaski człowiek jest w stanie w wolności odpowiedzieć na absolutnie wolną Bożą miłość – w historii zbawienia konkretnie umożliwioną nam za pośrednictwem Chrystusa. W Boże Narodzenie 1996 roku Matka Boża powiedziała: „Dzieci jestem waszą Matką i pragnę odkryć wam Boga miłości”. Dlatego wezwanie do poważnego przyjęcia tej współpracy, dzięki łasce, w tym czasie staje się imperatywem, od którego należy wyjść.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że objawienia maryjne, jak i w ogóle prywatne objawienia, nie mają na celu szerzenia nauk wiary, stanowią one zachętę do praktycznego życia w wierze. One są prorocką zachętą, która ma zaiskrzyć w sercu i naszej woli, to ma być impuls, który nas zachęci do tego, aby objawione dziedzictwo urzeczywistniać w naszym życiu z nowym zapałem, z nowym pędem, by móc nim żyć w określonych warunkach danego czasu.

Czas Adwentu (adventus po łacinie to przybycie) jest czasem, który w swojej istocie i teologicznie rzecz biorąc ma podwójne znaczenie: przygotowania Bożego Narodzenia i wyczekiwania przyjścia Pana na końcu czasów. To jest czas łaski, w którym Kościół dzisiaj, w duchu nowotestamentowego doświadczenia i modlitw pierwszych chrześcijan wzywa: „Maranatha – Przyjdź, Panie Jezu”. Tym wezwaniem liturgia Kościoła, która w dużej części ma ton eschatologiczny, wzywa do nawrócenia się. Także współczesna teologia, tak jak wiele razy wcześniej, próbuje zniwelować napięcie między wyjaśnianymi faktami a teologiczną wagą twierdzeń, które dotyczą rychłego nadejścia Jezusa. Tych twierdzeń nie należy interpretować w sensie chronologicznym, ale w sensie bezpośredniej i ponadczasowej Bożej bliskości wobec człowieka, tak by wydarzenia dotyczące końca świata stały się skuteczne dla każdej osoby w trakcie jej „czasu”, który naprawdę, obiektywnie rzecz biorąc, jest blisko. Ten czas przejścia z czasu do wieczności jest już tutaj. Interpretując egzystencjalnie słowa orędzia Matki Bożej kwestią, która jest ważna jest słowo „teraz”, które dotyczy zdecydowania się na Boga. A to „teraz” nie może mieć miejsca później.

W orędziu danym w Boże Narodzenie 1991 roku Królowa Pokoju mówi: „Drogie dzieci, nie zapominajcie, że jest to łaska, której wielu ludzi nie rozumie i nie przyjmuje”. I nie jest to nic dziwnego. Już dawno temu Romano Guardini stwierdził, że ludzka wolność akceptowania czegoś lub odrzucania tyle razy wprowadziła zamieszanie, że historia nie jest uporządkowana i sensowna, ale zawiera bezdroża i brak sensu. Nasze bezdroża i nasz brak sensu nie są niczym innym jak następstwem tego, co Matka Boża przekazała nam w Boże Narodzenie 1993 roku: „Mówicie bowiem i mówicie, lecz się nie modlicie. Dlatego, dzieci, zdecydujcie się na modlitwę”. Posłuchajmy Maryi, która nam w swoim matczynych orędziach głosi bogactwo niuansów miłości. Spróbujmy przygotowując się do Bożego Narodzenia przygotować serce poprzez głębokie skupienie modlitewne i w taki sposób głęboko ukłonić się nowonarodzonemu Jezusowi, który „jest Królem Pokoju”. Właśnie do tego w pierwszej kolejności wzywa nas Matka Boża: „Dlatego oddajcie Mu pokłon w swoich sercach, wybierzcie Go a będziecie mieć w Nim radość. […] Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie (Boże Narodzenie 2006 roku).

Dzięki Ci, droga Matko, droga Królowo Pokoju! Dzięki Ci, że nie zmęczyłaś się i nadal do nas mówisz. W czasie pierwszych orędzi, w latach osiemdziesiątych, myślałem, że jestem dorosły a moje poczucie bycia dorosłym nie akceptowało wielu prostych słów jak te „drogie dzieci”. Teraz, każdego dnia, coraz wyraźniej dostrzegam, że bycie dzieckiem, i to Twoim dzieckiem, rozwiązuje wszystkie zagadki. Wybacz mi! Wszystkie moje tułaczki!

Marijan, Zagrzeb

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 14)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry