Jakov

Jakov Čolo – świadectwo

Medziugorje 30.05.2021 roku

Jakov Čolo urodził się 6.03.1971 r. w Sarajewie. Jest najmłodszy z medziugorskich widzących. Ostatnie codzienne objawienie miał 12.09.1998 r. Tego dnia otrzymał dziesiątą tajemnicę, a Matka Boża obiecała mu, że co roku będzie miał objawienie w dzień Bożego Narodzenia. Ma żonę Anelise i troje dzieci: Arijanę, Davida i Mirjem. Mieszka w Medziugorju. Matka Boża powierzyła mu modlitwę w intencji chorych.

Wszystko zaczęło się w Boży sposób. To, co mi się przydarzyło, to wielka łaska, to wielki dar, jaki dał mi Bóg. Nie prosiłem o to Boga. Pamiętam miałem wtedy 10 lat, nie znałem innych widzących z wyjątkiem Mirjany oraz Ivana, który był moim sąsiadem, ale nigdy nie kolegowaliśmy się, ponieważ ja byłem znacznie młodszy od nich. Bóg chciał, żebym znalazł się tego dnia w naszej wiosce przed domem Marii. W pewnym momencie przyszła Vicka i powiedziała Marii, że dzień wcześniej widzieli Matkę Bożą na wzgórzu i że uciekli, ponieważ się przestraszyli. Powiedziała też, że znowu idą w to miejsce, aby zobaczyć, czy Matka Boża wciąż tam jest. Maria powiedziała: Jeśli Matka Boża będzie na wzgórzu, zawołaj również nas. Po chwili Vicka przyszła cała podekscytowana, podbiegła i powiedziała: ‘Matka Boża jest na wzgórzu’. Poszliśmy z Vicką i z drogi widzieliśmy kobiecą postać, która zapraszała nas, byśmy do niej podeszli. W tym momencie nie wiedzieliśmy, co robić, ponieważ z jednej strony baliśmy się, a jednocześnie w sercu poczułem chęć, aby podejść i poznać tę osobę. Zwyciężyło pragnienie poznania tej osoby. Poszliśmy na wzgórze i wtedy mieliśmy pierwsze objawienie. Najpiękniejszą rzeczą w pierwszym objawieniu było to, kiedy pierwszy raz uklęknąłem przed Matką Bożą, kiedy zobaczyłem tą piękną kobietę, kiedy spojrzałem w oczy Matki Bożej, kiedy zobaczyłem tyle miłości w jej oczach i jednocześnie tę miłość odczułem w moim sercu. Wierzę, że to był ten przełomowy moment, kiedy doświadczyłem Matki Bożej i pokochałem ją jako swoją mamę. Pamiętam jakby, to było dzisiaj. W tym momencie zaczęły się moje i nasze codzienne objawienia, które miałem przez 17 lat. Cóż, mogę podziękować Bogu, że dorastałem z Matką Bożą, ponieważ miałam zaledwie 10 lat, gdy zaczęły się objawienia. I tak Matka Boża przeprowadziła mnie przez swoją szkołę. Każdego dnia miałem tę łaskę, aby ją widzieć. Doświadczać tej niezmierzonej radości, tego niezamierzonego pokoju podczas objawienia.

Matka Boża nauczyła mnie najważniejszej rzeczy, którą chcę nauczyć nas wszystkich i do czego wzywa nas tutaj w Medziugorju. Mianowicie tego, abyśmy zbliżyli się do Jezusa Chrystusa. Zawsze mówię wszystkim: Matka Boża przychodzi do Medziugorja tylko po to, by prowadzić nas do Jezusa Chrystusa. Moja mama zmarła, gdy miałem 12 lat. Tata zmarł, gdy miałem 13 lat. Są to wielkie i ciężkie rany dla człowieka, bo ja również jestem tylko człowiekiem, jak każdy inny człowiek. Człowiekiem, który grzeszy, który dopuszcza się zaniedbań. Wszyscy możemy mówić o sobie najlepiej, ale wszyscy jesteśmy ludźmi. Wszyscy grzeszymy, ale jest Bóg, który chce nam pomóc, byśmy porzucili grzech, abyśmy się oczyścili, abyśmy otworzyli przed Nim swoje serce, aby Bóg nam przebaczył, aby Go prosić o przebaczenie. To są ciężkie rany, kiedy w tak krótkim czasie tracisz oboje rodziców. Normalnie cierpiałem, jak każda ludzka istota, nawet dzisiaj brakuje mi rodziców. Ale jeśli poznasz Boga, jeśli poznasz jego miłość, to właśnie w tych najgorszych chwilach, kiedy zostaniesz sam, kiedy czasami płaczesz, uświadamiasz sobie w sercu, że Bóg nigdy Cię nie zostawia samego. Czujesz jego rękę. Jestem tutaj. Nie bój się. Nie jesteś sam. Nie jesteś zapomniany. I miłość matczyną, miłość Matki Bożej. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że masz inną Matkę. Matkę w Niebie. Być może, nie jest ważne, aby widzieć Matkę Bożą naszymi ziemskimi oczami, być może, najważniejszą rzeczą jest patrzeć na Matkę Bożą oczami naszego serca. Później Bóg dał mi jeszcze jeden wielki dar – moją rodzinę. Jestem ojcem trójki dzieci. Jestem wdzięczny Bogu za wszystko, a wierzę, że wszystko, co wydarzyło mi się w życiu, wydarzyło się z jakiegoś powodu. Jeśli Bóg tego chciał, zaakceptowałem to i postaram się również przyjąć to, czego będzie dalej chciał ode mnie. Po pierwsze, mógłbym powiedzieć, że mam objawienia każdego dnia. Wszyscy możemy je mieć, ponieważ jeśli masz Boga w sercu, jeśli żyjesz z Bogiem, jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu w twoim życiu, to wiesz: Bóg jest tu z tobą. Tak jak powiedziałem przed chwilą, ważne jest, aby mieć Matkę Bożą w sercu, aby odczuwać Jej obecność.

Cały mój rok jest przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia. Gdy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, odczuwam szczególne emocje, szczególne podekscytowanie. Kiedy przychodzi moment objawienia, przypominam sobie te 17 lat, które spędziłem z Matką Bożą. Jak film, wszystkie te piękne chwile stoją przed moimi oczami. Cały pokój, jakiego doświadczyłem, wszystkie te chwile, kiedy nie czułem się dobrze, kiedy było mi ciężko, a Matka Boża była ze mną. Dziś Matka Boża też jest ze mną, ale w chwili objawienia wspominam to wszystko w sposób szczególny. Jestem niezmiernie wdzięczny Bogu. Wszyscy wiemy, że na Boże Narodzenie oczekujemy wspaniałych prezentów, ale wam mogę powiedzieć, że najpiękniejszy dar mam od Boga, by widzieć Matkę Bożą na Boże Narodzenie.

Orędzia Matki Bożej, wszystkie orędzia Matki Bożej są ważne. Wszyscy o tym wiemy, gdyby nie były ważne, nie dawałaby ich nam. Nie przekazywałaby nam tych orędzi co miesiąc. Wierzę jednak, że jeśli przyjęliśmy te główne orędzia Matki Bożej: modlitwę, nawrócenie, pokój, pokutę i post, to nie musimy się niczego obawiać. Ludzie często mówią o tajemnicach i o wszystkim, a Matka Boża mówiła wiele razy: ‘Nie rozmyślajcie tak wiele o tajemnicach, myślcie o dniu dzisiejszym, o tym, jak żyjecie i czy jesteście gotowi stanąć dziś przed Bogiem. A więc każdy człowiek, który żyje z Bogiem, który żyje z Matką Bożą również teraz w tym trudnym dla nas wszystkich czasie, nie powinien się bać. Nawet wielu tych, którzy stracili swoich bliskich. Niech ten czas pomoże nam zastanowić się nad wszystkim: Jakie jest nasze życie? Czy naprawdę zbliżyliśmy się do Pana? Czy naprawdę przyjęliśmy Pana jako naszego Ojca? Nie bójmy się. Strach jest najgorszą rzeczą, jaka może nam się przydarzyć, ale wierzmy w Boga i módlmy się. Matka Boża mówi, że modlitwą i postem możemy powstrzymać nawet wojnę, więc możemy również i to powstrzymać.

Matka Boża mówi, abyśmy byli jej wyciągniętymi rękami dla każdego człowieka, zwłaszcza dla potrzebujących. My wszyscy jako chrześcijanie wiemy, że nasza wiara bez uczynków nie jest wiarą. Łatwo jest dawać świadectwa. Łatwo jest mówić, ale powinniśmy to również pokazać. Poprzez to Stowarzyszenie Bóg dał mi kolejną łaskę, jak wiele innych, aby być w pewien sposób wyciągniętymi rękoma Matki Bożej, aby pomagać naszym braciom i siostrom w potrzebie. Stowarzyszenie istnieje od 2016 roku, chociaż uczestniczyłem w tym przedsięwzięciu już trzy lata wcześniej. Wtedy nazywało się Stowarzyszeniem dla potrzebujących. Najpiękniejsze w Stowarzyszeniu jest to, że wszystko, co czynimy dla najuboższych i dla tych sześciu rodzin, którymi opiekujemy się na różne sposoby, czynimy z miłości. Co najważniejsze, kiedy zaczynasz robić coś takiego, powinieneś się modlić. Mamy sześćdziesięciu wolontariuszy i w każdy poniedziałek spotykamy się najpierw, aby się wspólnie modlić, aby Bóg dał nam jak najwięcej sił, aby Bóg dał nam jak najwięcej miłości, abyśmy mogli wszystko, co czynimy, czynić z miłości. Kiedy mówimy dziś o pomocy, zawsze mamy na myśli rzeczy materialne, ale czasami wystarczy powiedzieć człowiekowi ciepłe słowo, przytulić go serdecznie, aby nie czuł się samotny, aby wiedział, że jest kochany, że nie różni się od nas, że jest naszym bratem, że jest jak każdy inny człowiek. Jestem niezmiernie wdzięczny Panu za ten dar, który mi dał, którym mnie obdarzył. Ponieważ dzięki temu Stowarzyszeni i kiedy się widzi trudne sytuacje, człowiek zaczyna się zmieniać i uświadamiać sobie jeszcze jedną rzecz: pomagając, pomaga się innym i samemu sobie. Dziękuję Bogu za to, że postawił tych wszystkich ludzi na mojej drodze i dziękuję wszystkim tym ludziom, że pomogli również mnie zrozumieć wiele rzeczy i zacząć się zmieniać.

Na zakończenie chciałbym wszystkich pozdrowić i wszystkim podziękować. Ponieważ ogromna pomoc dla naszego Stowarzyszenia nadeszła z Hiszpanii i z innych krajów. Dzięki temu mogliśmy uszczęśliwić jedno dziecko, jedną staruszkę, jedną rodzinę. Chciałbym wszystkim bardzo podziękować za pomoc, której nam udzielili. Chcę jeszcze powiedzieć, że będę się za nich modlić, że będą w moich modlitwach. Proszę ich też, żeby modlili się za nas wszystkich. Najważniejsze jest, abyśmy zawsze byli zjednoczeni w modlitwie. Mam nadzieję i wiem, że teraz jest pusto, nie ma tu obok nikogo. Czuję jednak ducha pielgrzymów. Chociaż nikogo nie ma, można tu odczuć ducha każdego pielgrzyma, który tu przebywał. Jestem pewien i wierzę, że znowu tak będzie i że ludzie wkrótce będą mogli tu ponownie przyjechać i ponownie się modlić, zbliżać się do Boga i doświadczać tak wielu nawróceń, które miały miejsce tutaj w Medziugorju. A tymczasem wykorzystajmy czas na refleksję i modlitwę, ponieważ w końcu, to jest najważniejsze.

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 17)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry