Mały wielki człowiek – Leopold Mandić

Z południowej strony kościoła parafialnego w Medziugorju obok konfesjonałów znajduje się rzeźba przedstawiająca św. Leopolda Mandicia. Jest to właściwy wzór do naśladowania we właściwym miejscu: spowiednik między konfesjonałami i wiernymi przystępującymi do sakramentu pokuty. Wspominamy tego świętego 12 maja.

Rzeźba św. Leopolda została wykonana tak, że oddaje prawdziwy wzrost tego świętego, a był on niski. Lecz to fizyczne ograniczenie nie stanowiło przeszkody, aby Bóg głęboko dotarł do jego wnętrza. W jego przypadku dobitnie urzeczywistniają się słowa Maryi: „Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych” (Łk 1,52).

Od św. Leopolda możemy otrzymać wiele dobrych życiowych rad. Przytoczę tutaj tylko kilka z nich. Wybrałem te, które mi się przydają.

Przeczytałem gdzieś, że św. Leopold pod koniec życia powiedział, że w swojej długoletniej praktyce spowiadania tylko trzem osobom odmówił udzielenia rozgrzeszenia i że jest mu z tego powodu bardzo przykro. Tym samym ten znany spowiednik dusz przekazuje nam ważne przesłanie o tym, jak istotne jest, by ksiądz jako spowiednik był obrazem miłosiernego Boga przytulającego człowieka, który zgrzeszył, oraz by miał dużo zrozumienia i współczucia dla grzesznika.

Leopold mówił: „Bądź surowy dla siebie, a wyrozumiały dla innych ludzi”.

Leopold żył ascetycznie, a innym ludziom oferował miłosierdzie. Jak jest w naszej sytuacji? Może jesteśmy surowi dla innych, a wyrozumiali dla nas samych? Może surowo osądzamy innych, a równocześnie nie dostrzegamy naszych grzechów? Może jesteśmy surowi dla pracowników, a nie płacimy ich ubezpieczenia i nie płacimy tyle, żeby im starczyło na życie, podczas gdy sobie pozwalamy na luksus?

Leopold powiedział tak: „Bogu jest milszy niedobór, który prowadzi ku pokorze niż arogancka szlachetność”.

Arogancki człowiek myśli o sobie, że jest szlachetny, zawsze ma rację i wszystko wie. Nie dostrzega swoich błędów, a cudze wytyka palcem. W taki sposób nie udaje mu się wzrastać i zmieniać się. A właśnie to czyni pokorny człowiek, który dostrzega swoje błędy, jest świadomy swojej słabości i właśnie dlatego otwiera się na Boga. Bogu jest milszy pokorny człowiek, ponieważ jest gotowy otrzymywać i uczyć się, a arogancki nie ma co otrzymać ani nie ma nic do nauczenia się, ponieważ wystarcza sam sobie.

Leopold mówił: „Do życia potrzeba mało, bardzo mało”.

Zazwyczaj myślimy, i do tego nas coraz bardziej przekonuje kultura, w której żyjemy, że do życia potrzebujemy dużo, bardzo dużo. Im więcej rzeczy mamy, tym bardziej jesteśmy przekonani, że potrzebujemy ich jeszcze więcej. I tak powstaje nadmiar, którego w żaden sposób nie możemy się pozbyć. Wystarczy przypomnieć sobie młodzieńca, który odszedł od Jezusa zasmucony, ponieważ był przywiązany do wielkiego majątku i zniewolony przez niego.

Rzeczywiście nie potrzebujemy wiele do szczęścia i zadowolenia. Jeśli będziemy chcieli mieć mniej dla siebie będziemy szczęśliwi. Gdybyśmy tak myśleli, wszyscy mielibyśmy wystarczająco, zarówno pracownicy jak i właściciele firm…

Leopold uczy nas jeszcze jednej rzeczy: „Nie jest dobrze „unikać” cierpienia na wszystkie możliwe sposoby”.

Uczy nas, żebyśmy nie narzekali i nie lamentowali, tylko umacniali się wewnętrznie, byśmy mogli wytrzymać trudne i niejasne życiowe sytuacje. Nie jest dobrze czekać albo pragnąć, aby otaczająca nas rzeczywistość się zmieniła i myśleć, że wtedy wszystko będzie dobrze. Leopold nas uczy, że powinniśmy się wewnętrznie zmieniać i być silni wewnętrznie, tak by napotkana trudność nie była nie do pokonania.

o. Marinko Šakota OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 13)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry