Maryja, Matka Jezusa w Piśmie Świętym

Maryja ukazana w kontekście narodzin Jezusa Łk 2,1-20

Tekst, który mówi o okolicznościach narodzin Jezusa w Betlejem i o pokłonie pasterzy przed nowo narodzonym Dzieciątkiem stanowi zamkniętą całość narracyjną, którą św. Łukasz zaczerpnął ze źródeł i dodał krótką informację o obrzezaniu i nadaniu imienia Dzieciątku w 21. wersie, aby w tej części pokazać analogię do Jana Chrzciciela (por. Łk 1,57-90). Cały tekst jest mocno skoncentrowany na Chrystusie. W centrum jest Dzieciątko, a nie Jego Matka. Ewangelista nie koncentruje się na odnotowywaniu faktów, lecz fakty służą mu, aby zwiastował wyjątkowe narodziny: „«Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,10). Widać podobieństwo do tekstu zwiastującego narodzenie Jezusa (Łk 1,28-36) motyw strachu jest zdominowany przez radość z powodu zapowiedzi narodzenia Syna, który będzie dziedziczył tron Dawida i będzie się nazywał „Syn Najwyższego” (Łk 1,32), „Syn Boży” (Łk 1,35). Tutaj radość przyjęła postać „radosnej nowiny o wielkiej radości dla całego narodu”, ponieważ Dzieciątko, które Maryja urodziła jest „Zbawicielem, Chrystusem, Panem”. Zamiast zwykłego relacjonowania zdarzeń historycznych mowa tutaj o teologicznej interpretacji i zapowiedzi.

W tym stosunkowo długim tekście Maryja została wspomniana cztery razy. Pierwszy raz Maryja jest wspomniana jako żona Józefa, przy czym mówi się o Jej brzemienności, o której czytelnicy już wiedzą (wers 5). Od razu, bez ponownego wymieniania Jej imienia zostało napisane: „Porodziła swego pierworodnego Syna” (Łk 2,7a). Jest oczywiste, że sama Maryja ani razu nie jest w centrum zainteresowania ewangelisty. Wszystko co zostało napisane jest wstępem do wspomnianego już zwiastowania narodzin Jezusa. Dotyczy to także trzeciego fragmentu, sceny, którą ujrzeli pasterze po przybyciu do Betlejem: „Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie” (Łk 2,16). Jeśli w pierwszym przypadku (wers 5.) Józef jako potomek rodu Dawida został wymieniony na pierwszym miejscu, tutaj Maryja jest na pierwszym miejscu, z powodu szczególnej relacji łączącej Ją z Dzieciątkiem Jezus.

W całym tekście nie można znaleźć żadnego szczególnego poświęcenia uwagi Maryi, cały tekst koncentruje się wokół Chrystusa. To dotyczy także spornego dla tłumaczy wyrazu „pierworodny” (prototokos) (Łk 2,7a). Z tego określenia nie można wyciągnąć żadnych wniosków z uwagi na to, że Maryja mogła mieć jeszcze później potomstwo, to określenie jest skoncentrowane na Jezusie i na tym co Prawo Mojżeszowe przewidywało dla każdego pierworodnego (por. 2,23). Pragnie się powiedzieć, że w stosunku do Jezusa został zastosowany ten przepis Prawa Mojżeszowego.

Tylko czwarta wzmianka o Maryi różni się od poprzednich: „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19). Niemal identyczne zdanie znajduje się po opowieści o dwunastoletnim Jezusie w świątyni (Łk 2,51). Co św. Łukasz pragnął przez to powiedzieć? I choć Maryi była już wyjawiona tajemnica Jej Dzieciątka (por. Łk 1,26-38), nawet Ona nie jest wyjątkiem pośród innych ludzi kiedy mowa o wierze jako jedynej drodze pojmowania tajemnic i posłannictwa Jej Dzieciątka. Ona w taki sposób ucieleśnia wzór prawdziwego ucznia Jezusa.

Mater dolorosa (Łk 2,22-40)

Posługując się licznymi starotestamentowymi motywami św. Łukasz ze sceny zwykłego obrzędu w świątyni uczynił mocny teologiczny tekst. W centrum tekstu jest spotkanie starego proroka Symeona, w którym w pewnym sensie było ucieleśnione całe oczekiwanie narodu [wybranego], z Dzieciątkiem Jezus, w którym prorok rozpoznaje zbawienie. W tym wyjątkowym poświęceniu uwagi Jezusowi Maryja i Józef, przynajmniej na pierwszy rzut oka, odgrywają całkowicie poboczną rolę. Zdaje się, że ich rola polega na „dziwieniu się temu, co o Nim mówiono” (wers 33). Znów moglibyśmy zadać pytanie, czy św. Łukasz zapomniał co powiedział we fragmencie 1,26-38 czy może ten motyw „zdziwienia” ma jakiś szczególny cel? Liczni autorzy uważają, że św. Łukasz przez ten motyw pragnie przypomnieć czytelnikowi na nowo o głębokiej tajemnicy, która została Maryi powierzona przez archanioła, aby pomóc mu by łatwiej przyjął to jako wiarę.

W pierwszej części tekstu (2,22-24) Maryja wraz z Józefem jest przedstawiona jako pobożna Żydówka, która we wszystkim słucha Prawa Mojżeszowego i wykonuje je (Prawo jest wspomniane trzykrotnie). To jest najlepsze potwierdzenie Jej wcześniejszych słów: „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1,38), co znowu czyni Ją wzorem dla wspólnoty chrześcijan św. Łukasza. Podkreślanie, że Maryja i Józef nie mogli złożyć w ofierze nic więcej niż „parę synogarlic albo dwa młode gołębie” (wers 24) świadczy o tym, ze byli biedni, ponieważ taką ofiarę Prawo przewidywało dla biednych osób. To dobrze koresponduje z teologią św. Łukasza, w której ubodzy ludzie zajmują szczególne miejsce. Jednak wszystko to służy wywyższaniu Chrystusa, ponieważ w centrum uwagi nie jest Maryja, ale poświęcenie Jej Dzieciątka, które należy do Boga i Jego narodu.

Podkreślanie motywu „zdziwienia” w wersie 33 umożliwiło, aby Symeon w następnym zdaniu mógł się zwrócić bezpośrednio do Matki Jezusa: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (wersy 34 i 35). Już w tym bezpośrednim zwracaniu się do Maryi jest ukryte jego mariologiczne zainteresowanie, którego oczywiście nie można rozpatrywać bez szerszej chrystologicznej ramy. Jako Matka Mesjasza dla Izraela, który jest „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” (wers 34) Maryja jest od samego początku „wplątana” we wszystkie możliwe sprzeciwy, z którymi Jezus będzie się w ciągu Swojego życia spotykał. Jego los staje się także Jej losem. A częścią tego losu jest nie tylko radość Mesjasza, ale i ból z powodu tego, że naród odwróci się od Niego i skaże go na pełną przemocy śmierć. W słowach Symeona Maryja jest przedstawiona jako Mater dolorosa – Matka Bolesna. W tym także Maryja jest wzorem dla uczniów Jezusa (por. Łk 9.,23; 21,15).

I choć w centrum tego tekstu św. Łukasza jest Jezus i Jego los nie można nie zauważyć ważności roli Maryi. Obraz Matki Jezusa, który tworzy św. Łukasz z każdym kolejnym tekstem otrzymuje nowe kolory i odcienie. Tutaj jest podkreślone nie tylko jest bliskie łączenie się z Synem w Jego cierpieniu, ale widać tu także szczególną rolę Marti w stosunku do Izraela, ale także w stosunku do przyszłego Kościoła Jej Syna. W historii Kościoła w jej teologii i duchowości, a szczególnie w sztuce sakralnej szczególne miejsce zajęła „Mater dolorosa”, która w najlepszy sposób łączy cierpienie każdego wiernego z cierpieniem Jezusa (por. Kol 1,24).

Matka, która chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu Łk 2,41-52

Na koniec przedstawiania pierwszych lat życia Jezusa, czyli na koniec fragmentu Ewangelii opisującego Jego dzieciństwo ewangelista św. Łukasz umieścił tekst, który wcześniej funkcjonował jako ustny przekaz, w którym dominował motyw niezrozumienia rodziców i który prawdopodobnie kończył się słowami z wersu 50: „Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział”. Św. Łukasz dodał dwa końcowe wersy, w których rozpoznajemy nie tylko odwołanie się do poprzednich tekstów (por. z 1,23.56; 2,20.39), ale także szczególne zainteresowanie św. Łukasza Matką Maryją. To jest rozpoznawalne w tym, że powtarza motyw z 2,19: „A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu” (Łk 2,51).

W swojej formie i treści tekst jest skoncentrowany wokół Chrystusa. Jako narrator św. Łukasz rozwija swoją chrystologię, w której odkrywa tajemnicę i posłannictwo dziecka Maryi. I choć głównym wątkiem jest to, że rodzina z Nazaretu udaje się do Jerozolimy, o samej pielgrzymce i wydarzeniach z nią związanych nie mówi się praktycznie nic. Ewangelistę interesuje to się wydarzyło na przy okazji pielgrzymki, albo lepiej to tak ująć, po pielgrzymce. I choć scena dzieje się w świątyni w Jerozolimie, przedmiotem jego zainteresowania nie jest stosunek Jezusa do świątyni, ani szczególna mądrość dwunastoletniego chłopca, która przyćmiewa mądrość nauczycieli, lecz szczególny stosunek Jezusa do Ojca i to w aspekcie Jego posłuszeństwa wobec Ojca.

Podobnie jak Jego rodzice, Jezus jest tutaj także pokazany przede wszystkim jak Ten, który we wszystkim podporządkowuje się Prawu, co więcej pielgrzymuje ze swoimi rodzicami rok wcześniej niż przewiduje to Prawo. On jest tak samo poddany wobec swoich rodziców (wers 51). Lecz w świątyni dzieje się coś, co przekracza Prawo i stanowi poszukiwanie naturalnego stosunku dziecka do rodziców. Jezus już w wieku dwunastu lat pojmuje kto jest Jego prawdziwym Ojcem i jaka jest Jego wola, podczas gdy Jego rodzice jeszcze tego nie rozumieją. Temu motywowi „niezrozumienia” towarzyszy także motyw bólu: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2,48). Te słowa Maryi świadczą o wielkim oddaleniu rodziców i dziecka. Co przez to rozumie św. Łukasz?

Nie można pominąć ani wykluczyć prawdziwego bólu, który odczuwa każda matka, kiedy znajdzie się w podobnej sytuacji, ale to nie jest wszystko. Św. Łukasz prawdopodobnie dostrzega w tym początek tego bólu, który zapowiedział Maryi Symeon (wers 35a). Bez względu na wszystko, co zostało Maryi uprzednio zwiastowane przez archanioła, jako matka cierpi bo czuje, że Jej dziecko zaczyna się wymykać kontroli rodziny, ale prawdopodobnie jeszcze bardziej z powodu tego, że Ona w tym czasie nie jest w stanie do końca pojąć Bożego planu związanego z Nim (wers 50). Jednak wielkość Maryi, zgodnie ze słowami św. Łukasza, polega na tym, że Ona chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu i rozważała je, a to oznacza, że wzrastała w wierze. W tym sensie Maryja stanowi dla św. Łukasza symbol procesu wzrastania w wierze, przez który przeszli także uczniowie Jezusa aż do osiągnięcia pełni swojej wiary po Jego zmartwychwstaniu. Tym samym jest Ona symbolem wszystkich wiernych, którzy są na drodze do ostatecznego celu swojej wiary.

o. Ivan Dugandžić OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 14)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry