Medziugorje – planeta pokoju

Jeszcze zanim człowiek przez teleskop po raz pierwszy ją zobaczył, to już wiedziony pewną naukową logiką i matematycznymi obliczeniami, zakładał istnienie planety Neptun. Dzięki wyliczeniom dotyczącym nieprawidłowego krążenia planety Uran, jak i założeniom, że odpowiada za to jakaś inna nieznana jeszcze planeta, niemiecki astronom Johann Gottfried Galle odkrył w 1846 roku istnienie tej, do tej pory nieznanej, planety. Zatem człowiek może dojść do wniosku dotyczącego określonej prawdy, zanim potwierdzi to dzięki doświadczeniom. Takie poznanie nazywamy poznaniem apriorycznym, czyli powziętym z góry, niezależnym od doświadczenia. Czy takie poznania aprioryczne są także możliwe w sensie religijnym? Czy możemy „znać” prawdę o medziugorskich objawieniach, zanim nasza Matka – Kościół wyda o nich ostateczną opinię? Tak, to jest możliwe, ale tylko jeśli poprawnie myślimy!

Bóg dał mi w moim osobistym doświadczeniu życiowym i poszukiwaniu taką wiedzę o Medziugorju.

Na początku mojego nawrócenia, gdzieś około 2002 roku, odczuwałem wielką tęsknotę za pokojem na świecie. Naprawdę płonąłem pragnieniem, aby ustały wojny i ustał przelew krwi, aby ludzkość w końcu zrozumiała, że wszyscy jesteśmy jednością, że jesteśmy braćmi i siostrami oraz to, że jesteśmy jedną, wielką rodziną i należy żyć w niej w miłości i pokoju. Wyobrażałem sobie, że gdybym miał prosić Boga, by spełnił tylko jedno pragnienie mojego serca, poprosiłbym go o: pokój, pokój, pokój! Szukałem odpowiedzi na pytania: co ja mogę zrobić, aby przyczynić się do budowania pokoju i jaka jest moja rola na tym świecie? Pytania się mnożyły. Gdzie i którędy iść? Jaka jest moja droga? Czego Bóg ode mnie pragnie? Co mam robić? Szukając odpowiedzi na te pytania, które długo nie dawały mi spokoju, zdecydowałem całkowicie poświęcić się Bogu i Kościołowi.

Gdy odnalazłem prawdę i sens życia w Chrystusie, zacząłem szukać swojego miejsca w Kościele Katolickim. Wiem, że wszyscy jesteśmy Ciałem Chrystusa, że wszyscy pojedynczo jesteśmy członkami tego Ciała, że wszyscy mamy swoje miejsce i swoją rolę w tym Ciele. Ale jakie jest moje miejsce? Jaka jest moja rola? Czego Bóg konkretnie ode mnie pragnie i o co mnie prosi? By lepiej poznać Boga, wiarę i Kościół zacząłem się modlić, czytać Biblię, żywoty świętych i literaturę poświęconą teologii. Odwiedzałem różne zakony i wspólnoty zakonne. Szukałem, modliłem się, przez lata pukałem do Bożych drzwi. Spotkania z różnymi księżmi, duchownymi i wyjazdy na ćwiczenia duchowe, seminaria, różne nabożeństwa stały się dla mnie codziennością. Zagubiony i „szalony” szukałem swojej drogi niemal 10 lat, aż ostatecznie w 2010 roku odnalazłem swoje miejsce między zakonnikami. Tam poczułem, że jestem w domu. Tam byłem zadowolony i szczęśliwy. Co za „przypadek”, że franciszkański habit przywdziałem w 2011 roku, właśnie w dzień, gdy wspominano Królową Pokoju! To był dla mnie wielki znak i dar od Niebieskiej Matki Maryi, którą właśnie w Medziugorje szczególnie pokochałem! Potem w Medziugorju przeżyłem najważniejszą w życiu spowiedź. Tutaj w Medziugorju przyrzekłem, że będę apostołem Bożym u Jej boku i we wspólnocie z Niebieską Matką. Za pośrednictwem właśnie Królowej Pokoju odnalazłem w końcu tak długo poszukiwany i wyczekiwany pokój.

Przez cały proces mojego nawracania się jednym ze stałych punktów były dla mnie medziugorskie orędzia. Lecz dopiero w ubiegłym roku (wywiad pochodzi z 2017 roku – uwaga red.), kiedy zostałem księdzem, dotarła do mnie pewna cudowna rzecz! Wiele razy czytałem i słyszałem słowa Matki Bożej: „Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”. Czym jest wezwanie Matki Bożej? Jedno z pierwszych i głównych przesłań Królowej Pokoju brzmiało: „Pokój, pokój, pokój i tylko pokój! Pokój musi zapanować między Bogiem a człowiekiem a także między ludźmi!” (orędzie z 26 czerwca 1981 roku).

Można by powiedzieć, że to orędzie programowo zawiera w sobie przesłanie medziugorskich objawień. Kiedy to rozważałem, pojąłem, że moje niegdysiejsze westchnienie skierowane ku niebu w stu procentach pokrywa się z wezwaniem nieba w stosunku do ziemi: dokładnie ta potrójna prośba o pokój, którą moje serce posłało ku Niebu, Matka Boża „oddała” z nieba na ziemię. Modliłem się do Boga o pokój, pokój, pokój, a w Medziugorju Matka Boża prosi nas o pokój, pokój, pokój! W Medziugorju zatem w niewiarygodny i doskonały sposób pokrywa się najgłębsze westchnienie mojego serca i niebiańskie westchnienie Niepokalanego Serca Maryi! Kiedy to zrozumiałem, zrozumiałem w końcu, że Bóg odpowiedział mi w Medziugorju na moje pragnienie, nawet zanim Go o to poprosiłem! To jest nasz Bóg! On posiał w moim sercu to mocne pragnienie pokoju, żebym zrozumiał, że to jest właśnie to, co On pragnie dać temu światu przez Medziugorje! Dlatego jestem stuprocentowo przekonany, że medziugorskie objawienia pochodzą od Boga!

Tak jak orbita planety Uran była nieprawidłowa i niespokojna, tak samo moje serce było poruszone i niespokojne. Tak jak z tego nieprawidłowego krążenia Uranu a priori mogło się dojść do wniosku, że istnieje jakiś zewnętrzny i wyższy powód, tak samo ja mogłem a priori dojść do wniosku, że moje pragnienie pokoju ma zewnętrzny i wyższy powód w Bogu. Tak jak ci naukowcy wierzyli w istnienie (jeszcze) niewidzialnej planety, tak samo ja wierzę w (jeszcze) niezatwierdzoną medziugorską prawdę o objawieniach. Tak jak oni wierzyli we wnioski podsuwane przez rozum, tak samo ja wierzę we wnioski podsuwane przez wiarę, które spróbuję teraz wyjaśnić.

Czytamy w Biblii, że krew niewinnie zabitego Abla „głośno woła ku mnie z ziemi!” (Rdz 4,10). Wynika z tego, że Bóg z pewnością nie przygląda się biernie niesprawiedliwości i grzechom świata. Do dzisiaj krew tylu niewinnie zabitych przez aborcję dzieci woła do Boga w niebie o sprawiedliwość. Dzisiejszy „współczesny, nowoczesny i oświecony” świat tonie w grzechu. Jeśli przy tym wierzymy w autentyczność fatimskich objawień (które odgrywają wielką rolę w ocenie autentyczności objawień w Medziugorju), wówczas staje się całkiem jasne, dlaczego Matka Boża tam mówiła, że wiele dusz idzie do piekła, bo nikt nie chce się umartwiać za nie i za nimi wstawiać.

Bóg ma zatem tylko dwie możliwości: karać człowieka, jeśli trwa w grzechu albo mu przebaczyć, jeśli się pokaja i nawróci. I właśnie te dwie strony są opisane w trzeciej tajemnicy fatimskiej: „Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani, nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się, wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta!”

Po lewej stronie jest opisany grzech świata i płomienna kara, która na niego czeka, po prawej zaś Boże Miłosierdzie, które On, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, daje światu. Orędzie z Fatimy jest takie jasne i ważne, ponieważ Bóg dał ludzkości wybór czy chce doświadczyć sprawiedliwego gniewu czy Jego miłosiernego przebaczenia. Los i przyszłość świata nie są określone, lecz zależą od działania człowieka. W to wierzymy od zawsze w Kościele Katolickim. W naszych czasach mamy jedną „nowość”, którą nam w Fatimie objawiła Matka Boża. Bóg wybrał Ją, aby zbawiła ludzkość. „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Bóg chce je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca”.

Dlaczego Bóg w tamtych czasach wybrał właśnie Niepokalane Serce Maryi jako środek zbawienia? Ponieważ: „gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). Dzisiejsze grzeszne czasy nie potrzebują tylko wielkiej łaski, lecz „pełni łask”, która jest w Maryi! Dlatego w naszych czasach Maryja ma decydującą rolę w kwestii pokoju na świecie i zbawienia ludzkości! I nie tylko to! Nam objawiono jeszcze więcej! My mamy pewną obietnicę Maryi: Na końcu moje Niepokalane Serce zwycięży! Co to oznacza? To znaczy, że nie Boży sąd, gniew albo sprawiedliwa kara będą miały ostatnie słowo, lecz Boże Miłosierdzie! Dzięki pomocy Matki Bożej na końcu nie będzie wojny, śmierci i upadku świata, lecz światu będzie dany okres pokoju – jak powiedziała Matka Boża w Fatimie.

Jeśli popatrzymy na te wszystkie „znaki czasu” jako całość, wówczas możemy dojść do wniosku, że Medziugorje jest kontynuacją i dokończeniem Fatimy. „Wzywam was […] aby przy waszej pomocy zrealizować to, co ja pragnę zrealizować poprzez tajemnice, które rozpoczęłam w Fatimie”. (orędzie z 25 sierpnia 1991 roku) To są kluczowe słowa! Ale czy są prawdziwe? Czy możemy to wiedzieć a priori? Ja uważam, że możemy! Jak? Jeśli poprawnie wierzymy w Bożą miłość i łaskę! Jeśli wierzymy, że Bóg pragnie zbawić ten świat i pragnie dać mu pokój, wówczas on musi gdzieś i w jakiś sposób przygotowywać swój triumf i swoje zwycięstwo! Jeśli dziś grzech się wzmógł, wówczas gdzieś w widoczny sposób musi się rozlewać łaska. Gdzieś musi być widoczny zewnętrzny i wyższy wpływ Bożej nadprzyrodzonej łaski dla tego świata! Czy jest takie szalone i błędne dostrzegać ją w niezliczonych spowiedziach i wylanych łzach w medziugorskich konfesjonałach, w niezliczonych zagubionych i ponownie odnalezionych duszach, w niezliczonych Mszach świętych, modlitwach różańcowych, adoracjach i ofiarach, tylu nowych powołaniach do życia konsekrowanego, w takiej odnowie i umocnieniu wiary katolickiej i Kościoła, w nadziei i miłości, która zrodziła się w sercach niezliczonych medziugorskich pielgrzymów, w radości narodów z całego świata uczestniczących w festiwalu Mladifest, milionach głodnych dzieci, które dzięki organizacji „Posiłki Maryi” każdego dnia otrzymują obiad, tylu owocach pokoju, które z Medziugorja szerzą się na całym świecie? Czy w tym nie dostrzegamy nadprzyrodzonej i wyższej siły w postaci Bożej łaski? Tak jak powiedziałem na festiwalu Maldifest w 2016 roku dla mnie jest już jasne, że choć usta Kościoła jeszcze nie przemówiły oficjalnie o Medziugorju, jego serce od dawno uwierzyło.

Głęboko wierzę, że każdy kto z serca szuka pokoju na świecie, odnajdzie jego największe źródło i epicentrum właśnie w Medziugorju! Ponieważ tutaj odnajdujemy Bożą „obfitą łaskę” konkretnie działającą. Głęboko wierzę, że nasz Ojciec Święty jest z pewnością wielkim zwolennikiem pokoju! Dlatego jestem przekonany, że on także rozpozna prawdę o Medziugorju! Tak bardzo pragnąłbym, żeby usłyszał moje słowa i moje świadectwo! Tak bardzo bym chciał, żeby kiedyś z nami uczestniczył w festiwalu Mladifest i poczuł niewypowiedzialną radość i pokój, które się tutaj rodzą! Tak bardzo bym chciał, żeby był z nami na adoracji w ramach Mladifestu z 30 000 wiernych zgromadzonymi przed Przenajświętszym Sakramentem! Tak bardzo bym chciał, aby wszedł na Križevac i tam pomodlił się Boga i spytał o plan Matki Bożej! Choć może to nie jest możliwe, to i tak jestem przekonany, że wielu wiernych przekonanych co do autentyczności medziugorskich objawień modli się za Papieża, aby wydał właściwą opinię o Medziugorju. Mam nadzieję, że Bóg w śnie pozwoli mu – tak jak papieżowi Innocentemu III – zobaczyć, jak (między innymi) nasz pokorny śp. brat, o. Slavko, odnowił Kościół, niczym nasz seraficki ojciec Franciszek. O tak, proszę także Ciebie, św. Franciszku, abyś swojemu imiennikowi wymodlił te wielką łaskę, by w imieniu całego Kościoła ogłosił samą i czystą prawdę!

Jestem przekonany, że każdy, kto wierzy w Boży plan pokoju, oczami wiary ujrzy prawdę o orędziach Królowej Pokoju, zanim potwierdzi to zwycięstwo Jej Niepokalanego Serca, ogłoszenie dogmatu o Maryi Współodkupicielce i nadchodzący „okres pokoju”! To jest radosna nowina Fatimy! I to jest, wierzę w to, ta sama radosna nowina Medziugorja! Matczyne serce Maryi zachowa nas od wszelkiego zła i da światu wielki pokój. Kto wątpi nie może tego zobaczyć! Niestety właśnie wątpliwości i brak wiary są najgorszymi rzeczami, które „dym szatana” wniósł do Kościoła. Szatan ukradł nam dziecięcą wiarę w Bożą miłość i cudowną wolę realizowania zwycięstwa Niepokalanego Serca Maryi! Te wątpliwości najbardziej dotykają Boga!

Jestem przekonany, że Medziugorje jest Bożym darem pokoju dla wszystkich ludzi dobrej woli! Medziugorje jest spełnieniem marzeń wszystkich tęskniących za pokojem! Medziugorje jest „znakiem naszych czasów”! Medziugorje jest Bożą łaską i odpowiedzią na grzech tego świata i równocześnie porażką szatana, który pragnie wojny i niepokoju! Medziugorje jest owocem modlitw wszystkich tych, którzy kochają ludzkość i modlą się w intencji zbawienia świata! Medziugorje jest kontynuacją i spełnieniem tajemnic, które zaczęły się w Lourdes i Fatimie! Medziugorje jest urzeczywistnieniem zwycięstwa Niepokalanego Serca Maryi – zwycięstwa miłości i pokoju!

Jestem co do tego wszystkiego przekonany, taka jest moja wiara. Niech Bóg mnie osądzi czy odnalazłem nową „planetę pokoju” czy nie! Amen! Allejuja!

o. Petar Komljenović OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 13)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry