Pytania

Doświadczenie pewnej parafianki otwarło mi oczy na ważność pytań jako kluczy, które otwierają drzwi do odpowiedzi na różne życiowe wzloty i upadki. Historia tej parafianki prowadzi nas do jej pensjonatu, w którym przebywała para pielgrzymów – mąż i żona w średnim wieku. Tuż przed wieczornym programem modlitw żona poprosiła męża, żeby poszedł z nią do kościoła. On odmówił, kobieta wyszła smutna, a on został w pensjonacie.

„Zauważyłam smutek na jej twarzy i zdecydowałam się porozmawiać z jej mężem – tak rozpoczyna swoją historię parafianka. -Zamówiłam kawę i spytałam go -Dlaczego nie poszedł pan z żoną do kościoła? Dlaczego został pan w pensjonacie? -Ja tego nie potrzebuję – to była jego dość obojętna odpowiedź. -A dlaczego przyjechał pan do Medziugorja na pielgrzymkę? -Z powodu mojej żony. Ona tego chciała, więc zgodziłem się, żeby spełnić jej życzenie – odpowiedział krótko.

Parafianka wyczuła w nim nieprzejednanie, ale nie chciała rezygnować: -Kiedy się pan raz ostatni spowiadał? -Trzydzieści pięć lat temu – odpowiedział chłodno. -Dlaczego pan się nie spowiadał przez tyle lat? -Ponieważ tego nie potrzebuję – brzmiała jego odpowiedź.

-Nie dawało mi to spokoju – opowiada dalej o swojej reakcji na tę rozmowę. -Zadałam jeszcze jedno pytanie: czy bierze pan prysznic? Pielgrzym zdziwiony odpowiedział -Oczywiście, dwa razy dziennie. -A dlaczego bierze pan prysznic? -Żeby nie śmierdzieć. Inni ludzie by poczuli, że nie jestem czysty – odpowiedział trochę zdenerwowany i zdziwiony tym pytaniem.

Po tych słowach parafianka zrobiła przerwę i po chwili przyciszonym głosem powiedziała: -Dusza także potrzebuje ‘prysznica’, czy jest pan świadomy, jak pańska dusza śmierdzi przed Bogiem?

Zapadła cisza. Człowiek był wstrząśnięty tymi słowami. Nic jej nie odpowiedział. Patrzył na nią przez kilka chwil, a potem wstał i wyszedł z pensjonatu. -Boże, co ja zrobiłam? – zastanawiała się. -Prawdopodobnie go obraziłam.

Po dwóch godzinach wspomniany pielgrzym wrócił do pensjonatu. -Nie wiedziałam, jak będzie się zachowywał w stosunku do mnie – wyraziła swoje obawy kobieta. -Zastanawiałam się, czy jeszcze czuje się urażony moimi słowami, lecz on wyglądał na spokojnego. Widziałam radość na jego twarzy – opowiada dalej kobieta. -Kiedy mnie zobaczył, podszedł, przytulił mnie i powiedział: – Dziękuję pani. Wyspowiadałem się po trzydziestu pięciu latach! Teraz jestem czysty i radosny! Dziękuję, że mi pani pomogła!”

Doświadczenie tej parafianki, która odważyła się zadać kilka pytań temu pielgrzymowi, a one okazały się dla niego zbawienne, sprawiło, że zacząłem się zastanawiać nad tym, jak ważne są pytania.

Od razu wziąłem do ręki książeczkę z orędziami Matki Bożej, żeby sprawdzić, jak Królowa Pokoju podchodzi do pytań. Odkryłem, że Ona nie zadaje pytań, ale bierze pod uwagę nasze pytania. „Pytacie się: dlaczego aż tyle modlitwy?” Potem udziela nam odpowiedzi: „Oglądnijcie się, drogie dzieci, a , jak wielki grzech zawładnął światem. Módlcie się więc o zwycięstwo Jezusa” (orędzie z 13 września 1984 roku). „Zastanawiacie się, drogie dzieci, dlaczego nie możecie odpowiedzieć na to, czego od was żądam”. Następnie sama nam odpowiada: „Nie możecie dlatego, że nie daliście mi swojego serca, bym je przemieniła” (orędzie z 15 maja 1986 roku).

„Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10,17). Jezusowi bardzo spodobało się pytanie, które zadał bogaty młodzieniec. Spodobał mu się. Było mu miło, że u młodzieńca pojawiło się takie pragnienie i zainteresowanie. Lecz słowa Jezusa, że brakuje mu tylko jednej rzeczy, nie spodobały się młodzieńcowi, dlatego Jezus odszedł zasmucony.

Pytanie, które zadajemy jakiejś osobie publicznie, może być dla tej osoby niezręczne. Pewien uczony w Piśmie publicznie z zamiarem, aby wystawić Jezusa na próbę spytał go: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Łk 10,25). Chciał w ten sposób przyłapać Jezusa na niewiedzy i poniżyć.

Następnie Jezus zadał uczonemu w Piśmie dwa pytania: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” (Łk 10,26). Lecz zamiar Jezusa był inny, nie chciał uczonego w Piśmie przyłapać na niewiedzy, ale chciał mu dać szanse, aby ten wykazał się wiedzą. Jezus bowiem wiedział, że ten człowiek jest uczonym w Piśmie i wie doskonale, co jest napisane w Piśmie Świętym.

Pytanie może w sobie zawierać pułapkę. Uczeni w Piśmie i arcykapłani śledzili Jezusa i wysłali szpiegów, aby „podchwycili go w mowie”, by mogli go przekazać władzom i skazać. Szpiedzy spytali Jezusa: „Czy wolno nam płacić podatek Cezarowi, czy nie?” (Łk 20,22).

Pytania, które zadają nam inni ludzie, mogą być dla nas bolesne, ale mogą być także zbawienne. Mogą nas obudzić ze snu, ale mogą także sprawić, że jeszcze bardziej się zamkniemy. Mogą nas zachęcić do zmian, ale mogą też sprawić, że zajmiemy pozycję obronną i zaczniemy się usprawiedliwiać.

„Kiedy byłeś ostatnio na Górze Objawień?” – to pytanie zadała mi niedawno pewna osoba. Muszę przyznać, że pytanie mnie zaskoczyło. Zastanawiałem się co jej odpowiedzieć. Czy mam wypaść przed nią na „dobrego” i powiedzieć, jak często tam chodzę? Ale to nie była prawda. Próbowałem się zatem usprawiedliwić. Powiedziałem jej, że niedawno byłem tam z grupą, która uczestniczyła w rekolekcjach i że zawsze tak robię, kiedy są rekolekcje. Ta osoba jednak nadal się dopytywała: „Dobrze, a kiedy ty ostatni raz sam byłeś na Górze Objawień?”

Nie miałem już możliwość uniknięcia odpowiedzi. Zrozumiałem, że to jest bardzo ważne pytanie i że muszę, nie tylko z powodu tej osoby a także z powodu samego siebie, udzielić na nie prawdziwej odpowiedzi. „Nie poszedłem na Górę Objawień sam już od kilku miesięcy”.

To pytanie otwarło mi oczy, obudziło mnie. Jeszcze tego samego dnia poszedłem na Górę Objawień. Już zapadł zmrok, nade mną sklepienie niebieskie było pokryte gwiazdami. Modliłem się na różańcu wchodząc pod górę. Byłem sam. Od dawna nie doświadczyłem tak cudownie modlitwy różańcowej. Tamtego wieczoru różaniec był inny niż wcześniej. Dużo głębiej zanurzyłem się w tajemnicach.

Tak samo inaczej doświadczyłem modlitwy przed figurą Matki Bożej. Patrząc na nią, zobaczyłem Matkę, która jest oświetlona i świeci pomimo panującej ciemności. Przyszło mi na myśl: czy Matka Boża nie pragnie od nas tego samego? Abyśmy się w modlitwie otwierali na Bożą miłość tak, aby nas oświetlała i zmieniała, abyśmy mogli świecić dla innych także wtedy, kiedy wokół jest ciemność, gdy jest trudno i niezręcznie?

Jednym z większych duchowych odkryć było dla mnie odkrycie, że nasze patrzenie i rozumowanie nie jest czymś pewnym, że nasze myśli i uczucia możemy skierować w złym kierunku, że to, co widzimy, często nie jest tym, czym jest. Do takich wniosków nie jest łatwo dojść, ale istnieje klucz – są nim pytania.

Niektóre pytania mogą być niezręczne, ale jak najbardziej przydatne. Pewnego dnia zatrzymałem się przed trójką ludzi, pozdrowiłem ich. Jeden z nich powiedział: „Dobrze, że się zatrzymałeś koło nas. Czy ty wiesz, co u nas słychać, jak żyjemy, jak się męczymy?”

W tym pytaniu wyczułem krytykę skierowaną w moją stronę. Wyraziłem zdziwienie i dałem rozmówcy do zrozumienia, że źle o mnie pomyślał. Poszedłem dalej, ale to pytanie pozostało we mnie na długo po tym spotkaniu. Później stało się dla mnie jasne, że to moje myślenie poszło w złym kierunku, kiedy się broniłem. Nie było nieprawdą to, co miałem na swoją obronę, ale prawidłową reakcją powinna być otwartość na zadane pytanie.

To pytanie sprawiło, że zacząłem myśleć o ludziach, których codziennie spotykam, a także o tych, których nie widzę i nie odwiedzam. Zrozumiałem, że ludzie mają różne problemy, z którymi mierzą się codziennie, a ja często ich nie widzę, nie słyszę. Nie jestem wybawcą świata i nie mogę rozwiązać wszystkich problemów, ale jednak tamto pytanie było na miejscu. Tamto pytanie było prawdziwe i prawidłowe.

Pytania mają wielką moc. Mogą nam pomóc się zmieniać. Ważne jest tylko, żeby je dobrze zadawać, żeby były prawidłowo ukierunkowane.

Gdy w naszym życiu pojawi się cierpienie, możemy zadawać pytania: Dlaczego Boże? Dlaczego ja? Ale możemy też pytać inaczej: Boże, co mi pragniesz powiedzieć? Co mi przekazujesz poprzez to moje cierpienie?

Możemy sobie zadać pytania: Jacy są inni ludzie? Jacy są w stosunku do nas? Odpowiedź prawdopodobnie będzie brzmieć tak: inni ludzie są trudni, odpychający, nie do zniesienia, głupi, o twardych sercach. A możemy też zadać pytania: Jak inni ludzie wpływają na nas? Dlaczego to na nas wpływa? Kiedy ktoś nas denerwuje, zajmujemy się osobą, która nas zdenerwowała, zadajemy sobie pytanie: Co nie jest w porządku z nim albo z nią? Ale możemy spróbować zadać inne pytanie i zwrócić spojrzenie na siebie, pytając: Co ta złość, to rozdrażnienie i nerwowość mówią o mnie?

Pytanie, co z tą osobą nie jest w porządku prowadzi nas w złym kierunku. Jeśli będziemy iść tropem tego pytania, znajdziemy cierń w oku bliźniego, wskażemy na niego palcem i będziemy próbowali wyciągnąć ten cierń. Jeśli pragniemy jednak stanąć w świetle, wówczas powinniśmy zadawać inne pytania: Może ja nie widzę dobrze? Może ta osoba nie jest taka zła, jak myślałem? Może ta osoba ma też pozytywne cechy, których ja nie widzę?

Jeśli czujemy się niezadowoleni, winnych możemy szukać w ludziach i ich zachowaniu, w braku jakichś materialnych rzeczy, w tym, czego nie mamy, a inni to mają… Lecz możemy zadać sobie inne pytania: Może to ja jestem ślepy? Może widzę tylko to, czego nie mam, a nie dostrzegam tego, co mam?

Zadawanie pytań może pomóc nam w nauce. Takie doświadczenie miał Isidor Isaac Rabi, amerykański fizyk, urodzony w Europie, który otrzymał Nagrodę Nobla za swoje odkrycia z dziedziny fizyki nuklearnej. Pewnego razu spytano go, jak to się stało, że został naukowcem. Rabi wyjaśnił, że każdego dnia po powrocie ze szkoły rozmawiał z matką o wszystkim, co tego dnia było na lekcjach. Mniej interesowało ją to, czego się nauczył, a bardziej to: „czy zadałeś dzisiaj jakieś właściwe pytanie?” W ten sposób matka rozwijała w małym Isidorze ciekawość i wnikliwość. „Stałem się naukowcem, ponieważ zadawałem właściwie pytania” – tłumaczył Rabi.

Pytania kryją w sobie wielką moc. Pod warunkiem, że jesteśmy otwarci i szczerzy.

o. Marinko Šakota OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 14)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry