Ul świata

Ktoś mądrze napisał: „Ile nowych początków miał na przykład człowiek uzależniony od alkoholu, który tysiąc razy obiecywał sobie, że od jutra, od poniedziałku, od pierwszego dnia miesiąca, od nowego roku nie będzie już taki jak do tej pory. Jednak zawsze i na nowo zasnuwał mgłą zarówno świadomość, jak i sumienie? Ile nowych początków było obiecanych w małżeństwach przepełnionych przemocą, kiedy mąż nie wiadomo który raz powtarzał, że już nie podniesie ręki na swoją żonę, a obietnicy dotrzymywał tylko do kolejnego ataku zazdrości? Ile nowych początków ma za sobą wierny, który odkąd pamięta samego siebie, zawsze i na nowo w trakcie spowiedzi obiecuje, że nie będzie już grzeszył i zawsze i na nowo spowiada się z tych samych grzechów? Ile osób obiecywało, że będzie się więcej modlić i w ten sposób umocni swoją rodzinę, ale modlitwa zawsze była coraz bardziej cicha, a radio i telewizor coraz głośniejsze! Ideą nowego początku jest także to, że zawsze i na nowo możemy oszukiwać sami siebie, że z tym nowym początkiem wszystko będzie inaczej. Jednak mało się zmienia. Z nowym rokiem nie ustają stare uzależnienia. Uzależnienia nie znikają wraz z pierwszą pobudką w nowym roku” (tłumaczenie z chorwackiego).

Z drugiej strony nikt tak nie tęskni za nowym początkiem jak człowiek, ponieważ jedynie człowiek ma możliwość zacząć coś nowego, a co dopiero człowiek-chrześcijanin. Hannah Arendt pisała o tym, że gdyby nie zdolność przerywania i zaczynania czegoś nowego, zdolność, która jest zawarta w działaniu jako wszechobecne przypomnienie ludziom, że choć muszą umrzeć, nie urodzili się, aby umrzeć, lecz aby zacząć. Ludzkie życie bez tej zdolności byłoby skierowane na śmierć i w nieunikniony sposób doprowadziłoby wszystko, co ludzkie, do rozpadu i zniszczenia.

Wszyscy ludzie są wezwani do nieustannego rodzenia się, do nowych początków. Chrześcijanin nie może żyć bez rodzenia się, które jest w sakramencie pojednania i odbywa się zawsze na nowo.

Współczesny człowiek myśli w następujący sposób: jeśli chcesz zmienić siebie, najpierw zmień otoczenie, w którym mieszkasz. Przynajmniej na chwilę. Ale miejsca nie zmieniają ludzi i gdziekolwiek byśmy pojechali, nie możemy uciec od samych siebie. Bóg jest tym, który może dokonać zmiany w ludzkim sercu, ponieważ On jest jedynym Panem ludzkiego serca. Tylko Bóg zmienia człowieka, a dopiero potem miejsce, w którym ta zmiana się wydarza.

Ludzie przyjeżdżają do Medziugorja jak na pustynię, aby usłyszeć głos. A czym jest Medziugorje? Mrowiskiem czy ulem? Wielu porównuje Medziugorja do mrowiska, a wiele osób do ula. Wydaje mi się jednak, że to drugie porównanie jest bliższe prawdy. Popatrzmy, jaką logiką kierują się w pszczoły i mrówki!

W środku mrowiska jest tylko praca. Praca i nic innego. Mrówka nie ma wolnego czasu. Pracą stało się na niej zarówno jedzenie, jak i picie. Miłość stała się dla niej obowiązkiem. Praca w dzień i nocy, instynktowna, wymuszona wynikająca z nawyków, namiętności, głupoty, szaleństwa. Nieustanna praca, praca i praca. Mrówki nie mają swojej muzyki, mają tylko rytm pracy. Nie mają swojej poezji, tylko polecenia służbowe. Co najważniejsze: nigdy nie patrzą w niebo, zaczynają czernieć. Mają sześć odnóży i czułki… stworzenia niemal doskonałe, nieprawdopodobnie praktyczne, ale oddające się tylko elementarnej i jedynej potrzebie – pracy. Niestety mrówki straciły humor i coraz bardziej zaczęły się marszczyć, kurczyć i spieszyć, spieszyć, spieszyć, żeby w końcu skończyć pracę. Tymczasem praca jest czymś, co jeszcze nigdy przez nikogo nie zostało dokończone. Stały się obojętne na wolność. Oduczyły się dobrego i głębokiego snu. Nie umiały usiąść i rozmawiać. W taki sposób odłączone od świata one tylko przeżuwają, ciągną pożywienie, szukają go, załadowują je, podnoszą, biegają, biegają i biegają.

W przeciwieństwie do mrowiska, ul i pszczoły zdają się naprawdę pochodzić z samego centrum równowagi przyrody. Doskonale zorganizowane potrafią przetrwać i zbudować wspólnotę na pierwszy rzut oka z niczego. One nic nie rozbudowują i niczego nie niszczą, aby przeżyć. Sakramentariusz Gelazego podkreślał fenomen, że pszczoła zbiera miód z kwiatów dotykając ich, ale zarazem nie niszcząc. Miód jest jedynym naturalnym pożywieniem, w którym nie ma bakterii. Pszczoła jest jedynym owadem, który produkuje jedzenie dla człowieka i jest to jedyne pożywienie, nie do wyprodukowania przez człowieka w takim stanie jak naturalny. Także w Orędziu Wielkanocnym (łac. Exsultet) pszczoła znalazła swoje miejsce, wspomina się tam pracowite pszczoły i pracę, dzięki której powstaje świeca.

Zatem do czego podobne jest Medziugorie? Medziugorje jest ulem, ponieważ Bóg poprzez Matkę Bożą z niczego stworzył najpiękniejszy ul świata. W medziugorskim ulu jedyne, co się niszczy, to grzech, a jedyne, co się produkuje, to łaska, która jest słodka niczym miód. W medziugorskiej łasce nie może żyć grzech. Tutaj Bóg tylko dotyka ludzi, tak jak pszczoła kwiatu, nie niszcząc go. Tutaj ludzie patrzą w niebo i jeśli są „niczym mrówki odłączeni od miłości”, w Medziugorju mogą być na nowo wszczepieni w Bożą łaskę i miłosierdzie. Medziugorje to miejscowość, w której człowiek w końcu może się stać istotą religijną, ponieważ Medziugorje zmienia człowieka. Nam pozostaje tylko ofiarować temu miejscu czas potrzebny, by zaistniał nowy początek.

o. Goran Azinović OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 14)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry