Uratować siebie

W samolocie było tylko trzech podróżnych: spryciarz, zwiadowca i mędrzec. W pewnej chwili popsuł się samolot i pilot zarządził, żeby wszyscy włożyli spadochrony i wyskoczyli. Lecz problem polegał na tym, że do dyspozycji były tylko trzy spadochrony, a jeden z nich pilot zatrzymał dla siebie. Trzech podróżnych musiało zdecydować samodzielnie, którzy dwaj otrzymają pozostałe dwa spadochrony.

Spryciarz powiedział: „Ponieważ mój kraj nie może beze mnie przetrwać, to zrozumiałe, że ja dostanę jeden spadochron”. Chwycił go i wyskoczył z samolotu. Mędrzec popatrzył na zwiadowcę i powiedział: „Mój synu, ja już jestem stary, a koniec mojego życia już i tak jest blisko. Jesteś młody, więc uważam, że tobie należy się ten ostatni spadochron”. „W ogóle nie ma takiej potrzeby” – odparł zwiadowca. „Nadal są dwa spadochrony. Spryciarz wyskoczył z moim plecakiem”.

Straszna śmierć.

Próbując doszukać się powodów, dlaczego spryciarz, chcąc się ratować, zamiast spadochronu chwycił za plecak, pierwsze, o czym mogę pomyśleć, to jego lekkomyślność i pośpiech. Powiedzielibyśmy „chwila nieuwagi”. Oczywiście chodziło także o to, lecz czy za jego postępkiem nie kryją się jakieś inne powody?

Kiedy się przyglądamy zachowaniu spryciarza, uderza nas jego zarozumiałość. On jest zbawicielem świata, bez niego nie można żyć. W jego wnętrze zakradł się także egoizm. Myślał tylko o sobie, o tym, żeby się uratować, nie troszczył się o innych.

Spryciarz niestety nie jest osamotnionym przypadkiem, jest przedstawicielem wielkiej liczby ludzi. Zadajmy sobie pytanie, co może pomóc współczesnemu człowiekowi, aby w jakiejś decydującej chwili przez nieuwagę nie chwycił „plecaka”?

Tylu pielgrzymów z całego świata odpowiedź odnalazło w Medziugorju. Zagubieni i błądzący, zranieni i rozczarowani tutaj odnaleźli rękę, która ich wyciągnęła i zbawiła. Zrozumieli, że to jest ręka Matki – Królowej Pokoju, która nam mówi: „Przyszłam do was, aby wam pomóc i dlatego wzywam was do zmiany życia, gdyż idziecie nieszczęsną drogą, drogą zagłady” (orędzie z 25 marca 1992 roku).

Czyż nie ma dzisiaj coraz więcej ludzi, którzy nie wiedząc o tym i nie chcąc tego znajdują się na drodze zagłady? Czyż nie coraz liczniejsi są „spryciarze”, którzy łapią „plecak”? Przypomnijmy sobie tylko tych, którzy biorą narkotyki. Czyż oni nie myśleli, że chwycili spadochron, a w rzeczywistości kurczowo trzymają „plecak”? Tylu ludzi całą swoją energię wkłada w zdobywanie ziemskiej sławy i popularności, dba o swój wygląd i wizerunek. Czyż to nie jest także rodzaj „plecaka”? Albo czy „plecakiem” nie są rzeczy materialne, które wielu zachłannie gromadzi? A wojny i walki o terytorium? Czy aborcja nie jest „plecakiem”, z pomocą którego ktoś próbuje uratować siebie?

W trakcie licznych spotkań z ludźmi o. Slavko Barbarić doświadczył całego ciężaru tego chwytania licznych rodzajów „plecaków”. „Jak trudno jest rozmawiać z tym, kto zamknął się w rzeczywistości tego świata; kiedy spotka go choroba, a zdrowie było dla niego sensem życia; kiedy się zestarzeje, a sens życia odnajdywał w młodości; kiedy zbiednieje, a sens życia umieścił w bogactwie i posiadaniu; kiedy utraci władzę, a ona była dla niego siłą napędzającą go do życia; kiedy zostawią go ci, którzy go kochali i którym dał wszystko, a jest przekonany, że w nich jest sens jego życia”.

Szukając powodu coraz częstszego chwytania przez ludzi „plecaka”, w żaden sposób nie chcemy wykluczyć możliwości wpływu Złego. Wręcz przeciwnie! Królowa Pokoju stara się w matczyny sposób wytrwale i cierpliwie ostrzec przed coraz liczniejszymi i różnorodnymi sposobami, jak Zły nas oszukuje. „Przeto to wam powiem: szatan igra z wami i waszymi duszami” (orędzie z 25 marca 1992 roku).

Podstępne namowy Złego nie są tylko współczesnym zjawiskiem. Od początku, od Adama i Ewy, Zły zachęca człowieka, aby ten chwycił za jakiś „plecak”. Po wytrwałym przekonywaniu Ewa wpadła w zasadzkę: „Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł” (Rdz 3,6-7).

Świadoma sprytu szatana Maryja, Nowa Ewa, ostrzega: „Szatan jest silny i chce was zniszczyć i oszukać na wiele sposobów” (orędzie z 25 września 1990 roku).

Abyśmy nie zostali oszukani, Królowa Pokoju przychodzi do nas i mówi: „Dlatego wzywam was, byście modlitwą i własnym życiem pomogli […] zdemaskować oszustwo, którym posługuje się szatan” (orędzie z 25 września 1986 roku). Nie możemy zdemaskować kłamstw szatana i jego pułapek bez trwałego nawrócenia: „Również dziś wzywam was do nawrócenia. Zbyt wiele zajmujecie się sprawami materialnymi, a tak niewiele duchowymi. Otwórzcie swoje serca i więcej pracujcie nad osobistym nawróceniem” (orędzie z 25 kwietnia 2000 roku).

Nauczyciel zalecał dwie rzeczy: uczoność i mądrość. „Uczoność – mówił – osiąga się dzięki czytaniu ksiąg albo słuchaniu wykładów, a mądrość dzięki czytaniu jednej książki. Jak nazywa się ta książka?” Uczniowie kilka razy próbowali odpowiedzieć, aż w końcu nauczyciel sam odpowiedział: „Ta książka nazywa się Ja!” Dodał jeszcze: „To w żaden sposób nie jest proste zadanie, ponieważ co tydzień wychodzi nowe wydanie tej książki”.

Czytanie książki, która nazywa się Ja jest początkiem nawrócenia. To jest sposób badania samego siebie, który może nas uchronić od zarozumiałości i skierować ku zdobywaniu mądrości, bez której człowiek popada w ślepotę. Sokrates mówił: „życie bez badania nie jest życiem godnym człowieka”. Chorwacki poeta Cesarić pisał tak: „Kto wie, ach, nikt, nikt nic nie wie. Krucha jest wiedza! Może wpadł we mnie promyk prawdy. A może to tylko sen”.

Na jakie bezdroża, do jakich niewyobrażalnych granic nieludzkości może dotrzeć człowiek, jeśli nie jest świadomy możliwości ślepoty i błędu. Jakie dla ludzkości byłoby zbawienne, gdyby było więcej wątpliwości co do pewności własnych „prawd”!

Matka Boża oprócz tego, że pragnie nas uwolnić od zarozumiałości chroni nas także przed egoizmem: „Dlatego, drogie dzieci, bądźcie otwarci na Bożą miłość i porzućcie egoizm i grzech. Niech wasza radość płynie tylko z odkrywania Boga w codziennej modlitwie” (orędzie z 25 lipca 2000 roku).

Patrząc na Boga, który jest nieegoistyczny, który siebie daje na zbawienie innych, pozwólmy, aby Jego Miłość objęła nas i zmieniła.

Jezus ustanowił, że miłość do bliźniego jest drogą do Królestwa Bożego, a powód jest jasny: ratuje się ten, kto ratuje innych. W przepaść spada ten, kto chce uratować tylko siebie.

o. Marinko Šakota OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 13)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry