W szkole Miłości

Fragment książki „W szkole miłości” o. Slavka Barbaricia.

Miłość i radość

1. „Drogie dzieci!
Wiecie, że zbliża się czas radości, a bez miłości nie osiągniecie niczego. Dlatego najpierw zacznijcie kochać swoją rodzinę, wszystkich w parafii, a potem będziecie mogli kochać i przyjmować wszystkich, którzy przybywają tutaj. Niech ten tydzień będzie tygodniem, w którym powinniście nauczyć się kochać. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
(13 grudnia 1984 roku)

2. Orędzie zostało dane w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie. Boże Narodzenie jest świętem radości, a radość jest owocem miłości. Serce każdego człowieka, w swojej głębi tęskni za radością. Smutek, rozczarowanie, porażki, pustka, wewnętrzna pustynia rzeczywistości są tym, czego każde ludzkie serce pragnie uniknąć albo jak najszybciej przezwyciężyć. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że człowiek spróbuje osiągnąć radość bez miłości, a to zawsze i bez wyjątku oznacza niszczenie siebie i innych osób. Zdecydować się na miłość to znaczy zdecydować się na radość. Radość rodzi się w sercu człowieka i żyje w nim wtedy, kiedy serce otwiera się na innych, odpowiadając na ich miłość i „zasługując” swoją miłością na ich wierność. Wierność przynosi cierpienie, ale nie zabija radości. Niewierność tymczasem zawsze przynosi smutek i poczucie niepewności, ponieważ niszczy w sercu ukochanej osoby to, co jest jej potrzebne do życia.

Miłość daje obietnicę, że dzięki niej wszystko osiągniemy. Tymczasem ona w rzeczywistości zaczyna od siebie. Wychowywanie siebie zgodnie z zasadami życia, tak, jak je odczuwamy w czystym sercu, tak, jak je Bóg umieścił w sercu i zachowywanie wierności tym zasadom przynosi radości. Zdrada wewnętrznych zasad oznacza wkroczenie na drogę smutku i niepokoju.

3. Miłość jest łaską. Ona jest darem dla człowieka. Człowiek nie wymyślił sam z siebie potrzeby miłości. Ona zrodziła się wraz z nim. Tymczasem miłość jest także owocem współpracy z łaską, owocem ćwiczenia się w niewymuszonym akceptowaniu wewnętrznych praw wzrostu i rozwijania miłości. Należy natychmiast zacząć współpracować z łaską i kontynuować to każdego dnia, każdego tygodnia, każdego roku. Będziemy wtedy bardziej zdolni do przeżywania Bożego Narodzenia. Każdy czas jest czasem łaski. Każdy dzień jest darem, zadaniem i wezwaniem do tego, aby wzrastać w miłości. Dzień jest wypełniony sensem, kiedy tak czynimy. A kiedy tak nie robimy, pozostaje pusty. Ćwiczeniami, dzięki którym wzrasta miłość są: codzienne wybaczanie i budowanie zgody. Zatem nie osądzaj, obdarowuj, raduj się z daru, walcz ze złymi uczuciami, uwrażliwiaj swój wzrok i serce na tych, których kochasz. Każdy, kto tak czyni, jest nieustannie przygotowywany do Bożego Narodzenia. Dlatego Boże Narodzenie trwa cały czas, aż pewnego dnia stanie się wiecznym Bożym Narodzeniem, szczęśliwą wiecznością, w której panuje miłość, a dzięki miłości – wieczna radość.

4. „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.” (1 Kor 13, 1-3)

Pokuta, modlitwa i dzieła miłości

1. „Drogie dzieci!
Wzywam was, byście się przygotowali do świąt Bożego Narodzenia przez pokutę i modlitwę oraz dzieła miłości. Nie zwracajcie, drogie dzieci, uwagi na rzeczy materialne, gdyż wtedy nie będziecie mogli przeżyć Bożego Narodzenia. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
(5 grudnia 1985 roku)

2. Pełnia życia chrześcijańskiego z pewnością sprowadza się do miłości, która rodzi dobre dzieła. Pokuta, w życiu chrześcijańskim niestety często jest pojmowana jako coś negatywnego, więc ludzie unikają pokuty. A tu nie chodzi o nic innego, jak o walkę wewnętrzną człowieka przeciwko grzechowi, który pragnie go zniewolić i uczynić niezdolnym do działania. Zatem pokuta jest nieustannym uwalnianiem się od negatywnych zjawisk, które dzieją się w życiu i na świecie. Ta walka i uwalnianie się kierują się swoimi zasadami, tak jak każda walka. Na ile jesteśmy gotowi walczyć z pychą, egoizmem, chciwością, rozwiązłością, skąpstwem, lenistwem, obrażaniem się na innych, rezygnacją, zawiścią…? To zależy od naszej miłości do innych. Ćwiczenie pokory, posłuszeństwa, prostoty, wybaczania można nazwać pokutą. Dlatego pokuta nie jest czymś smutnym, ale radosnym i bardzo potrzebnym każdemu człowiekowi. To jest tak, jak z właścicielem winnicy, który na wiosnę wchodzi do niej i chodząc od jednej sadzonki do drugiej plewi, usuwa wszystko to, co jest niepotrzebne, aby umożliwić wzrost swojej winnicy. Gdyby ktoś nie wiedział dlaczego to robi, dziwiłby się jego zachowaniu.

Najlepszą drogą poznania, co i jak trzeba usunąć z naszego serca, jest modlitwa. Ona jest spotkaniem z Bogiem. A Bóg jest światłością. W Jego świetle możemy dostrzec nasze światło, ale także naszą ciemność. Poprzez modlitwę otrzymujemy siłę, aby walczyć z naszymi wadami, oraz siłę, dzięki której się uwalniamy.

3. Maryja wzywa nas do pokuty, modlitwy i do czynienia dzieł miłości. Boże Narodzenie jest radosnym wydarzeniem, które się może i musi wydarzać codziennie. Za każdym razem, kiedy umiera w nas zło i grzech, kiedy je „wyrywamy” z naszego serca, Bóg może się narodzić i zamieszkać w nas, a to oznacza Boże Narodzenie. Bez wewnętrznej wolności nie ma dla człowieka Bożego Narodzenia. Wolność pomaga nam spotykać się z innymi, abyśmy ich dostrzegali i abyśmy pomagali im poprzez dzieła miłości. A w taki sposób właściwie najbardziej pomagamy sami sobie. Ten, kto pozostaje na poziomie rzeczy materialnych, nie może doświadczyć Bożego Narodzenia.

4. „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków.” (Jk 2, 14-18)

o. Slavko Barbarić OFM

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 14)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry