Dawajcie świadectwo piękna wiary. Ja jestem z wami i oręduję za wami przed moim Synem!

Nie jest łatwo otwarcie okazywać to, w co wierzymy i bezkompromisowo tym żyć, zwłaszcza w czasach, w których teraz żyjemy, i w społeczeństwie uważającym za przestarzałe i niewspółczesne życie wiarą Chrystusową. Przez taką postawę dzisiaj także wśród chrześcijan możemy znaleźć takich, którzy nie mogą się całkowicie, bez wahania zdecydować na Chrystusa i wierzyć w Niego. Dzisiaj wiele osób uważa Boga za ograniczenie swojej wolności, za Kogoś, Kto im uniemożliwia bycie sobą. Lecz to nieprawda. Ci, którzy tak myślą, dają świadectwo, że nie zrozumieli Boga.

„Doskonała radość nie bierze się z ziemi, lecz z nieba; nie wypływa z tej doliny pełnej łez, lecz z ogrodu miasta niebieskiego” (św. Augustyn) (tłumaczenie z chorwackiego).

Nasza wiara opiera się na Radosnej Nowinie, na Ewangelii. Kiedy Archanioł Gabriel przyszedł do Maryi, aby Jej zwiastować poczęcie dziecka, pozdrawia Ją słowami: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1,28). Źródłowe greckie słowo, którego używa Archanioł Gabriel, brzmi haire. Większość tłumaczy przekłada je jako pozdrowienie „bądź pozdrowiona”, ale w rzeczywistości to słowo oznacza „raduj się”. W taki sposób nowotestamentowa historia zbawienia zaczyna się od wezwania do radości. Od razu po Zwiastowaniu Maryja wyrusza w Góry Judzkie, aby odwiedzić swoją krewną Elżbietę, która jest w ciąży, by z nią podzielić się swoją radością. Święty Łukasz informuje nas o tej wizycie: „W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1,39-45).

Św. Łukasz dalej informuje o narodzinach Jezusa w Betlejem. W tym kontekście opowiada także o objawieniu się Anioła Pańskiego: „W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do Anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania»” (Łk 2,8-14).

Moglibyśmy dalej czytać Ewangelię według św. Łukasza, a także inne Ewangelie i zauważylibyśmy, że często wspomina się tam radość.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus przed swoją śmiercią wygłosił swoim uczniom długą mowę, w której wskazywał na radość: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,11). Na końcu swojej mowy Jezus im powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16,20-22). Zmartwychwstanie Jezusa dla wszystkich jego uczniów, dla wszystkich nas, naśladowców Jezusa jest źródłem radości. Właśnie dlatego uroczystość Zmartwychwstania jest najważniejszą uroczystością, to jest niedziela, która się nie kończy. „Królowo nieba, wesel się, alleluja! Bo ten, któregoś nosiła, alleluja! Zmartwychwstał, jak powiedział, alleluja!”

My chrześcijanie radujemy się, ponieważ Zmartwychwstały Pan jest między nami jako zmartwychwstały, wysławiany Pan, który siedzi po prawicy Ojca i który cały czas oręduje za nami u Ojca. Wielkanocna radość nie jest powierzchowną radością, nie jest jakąś sztuczną radością jak narkotyki, alkohol czy sukces. Wielkanocna radość jest ostateczną radością spowodowaną ostatecznym zwycięstwem Chrystusa nad śmiercią, spowodowana naszym uczestniczeniem w życiu wiecznym, które Chrystus podarował nam poprzez chrzest, spowodowana pewnością, że Zmartwychwstały jest obecny między nami: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). „Szczęście nie znajduje się w przedmiotach, które nas otaczają, ale w głębi duszy!” (św. Teresa od Dzieciątka Jezus). Tak szczęście i radość są w nas. Nie zależą od zdarzeń, które się nam przytrafiają, ale od sposobu, w jaki przeżywamy te zdarzenia, w jaki sposób się z nimi mierzymy. W Litanii Loretańskiej nazywamy Maryję „przyczyną naszej radości”. Ona jest źródłem naszej radości, ponieważ podarowała nam Jezusa, naszą radość, nasze szczęście, nasze pocieszenie, nasze zbawienie! Ona jest nami i zawsze oręduje za nami u swojego Syna, naszego Pana.

Dawajcie świadectwo swojej wiary

Kiedy rodzice proszą o chrzest dla swojego dziecka, dają świadectwo swojej wiary w Boga. Pragną, aby także dziecko było uczestnikiem ich wiary w Boga, naszego Ojca, Pana Jezusa Chrystusa. W święto Chrztu Pańskiego 13 stycznia 2013 roku biskup Rzymu papież Benedykt XVI pozdrowił rodziców, którzy przynieśli swoje dzieci, aby je ochrzcił w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego słowami: „Prosząc o chrzest dla swoich dzieci, wy drodzy rodzice, pokazujecie i dajecie świadectwo swojej wiary, swojej radości z tego, że jesteście chrześcijanami i że należycie do Kościoła. Przynieśliście dzieci do chrztu, ponieważ jesteście świadomi tego, że otrzymaliście wielki dar od Boga, wiarę, dar, na który nikt z nas nie może sam zasłużyć, ale jest on dany nam i odpowiedzieliśmy na niego, wyrażając zgodę. Jesteście radośni, bo uznajecie się za synów i córki Boże, jesteście radośni, ponieważ czujecie, że całkowicie oddaliście się w ręce Boże, jesteście radośni, ponieważ czujecie się objęci jego miłością, tak jak dziecko czuje się szczęśliwe, kiedy przytula je mama. Ta radość, która kieruje każdego chrześcijanina na drogę Chrystusa, opiera się na osobistej relacji z Jezusem, na osobistej relacji, która kieruje całe nasze życie ku Bogu. On jest sensem naszego życia, opłaca się Mu wierzyć i powierzyć nasze życie. W Nim opłaca się złożyć całą naszą nadzieję, na Niego skierować nasze spojrzenie, na Niego, który jest Drogą, Prawdą i Życiem” (tłumaczenie z chorwackiego). Droga wiary, która rozpoczyna się od chrztu, opiera się zatem na pewności, na doświadczeniu, że nie ma nic większego i bardziej wartościowego niż poznanie Jezusa Chrystusa. W przyjaźni z Jezusem odkrywają się naprawdę wielkie możliwości ludzkiego losu. W Nim możemy doświadczyć, czym jest piękno i czym jest wolność. Ten, kto choć raz doświadczył piękna przyjaźni z Jezusem, nigdy nie wyrzeknie się tej przyjaźni.

Dlatego potrzebni są nam rodzice chrzestni, którzy nas wspólnie z rodzicami wychowują i wspierają w wierze w Jezusa, pomagają nam w dorastaniu w wierze i dawaniu świadectwa o ewangelicznych wartościach, a także w tym, byśmy przekazywali ewangeliczne prawdy otaczającym nas ludziom. Naszym zadaniem, zadaniem chrześcijan jest starać się zawsze dawać dobry przykład innym. Żyć chrześcijańskimi cnotami – to jest nasze zadanie! Nie jest łatwo otwarcie okazywać to, w co wierzymy i bezkompromisowo tym żyć, zwłaszcza w czasach, w których teraz żyjemy, w społeczeństwie uważającym za przestarzałe i niewspółczesne życie wiarą Chrystusową. Przez taką postawę dzisiaj także wśród chrześcijan możemy znaleźć takich, którzy nie mogą się całkowicie, bez wahania zdecydować na Chrystusa i wierzyć w Niego. Dzisiaj wiele osób uważa Boga za ograniczenie swojej wolności, za Kogoś, Kto im uniemożliwia bycie sobą. Lecz to nieprawda. Ci, którzy tak myślą, dają świadectwo tego, że nie zrozumieli Boga. Właśnie podążając drogą Jezusa, żyjąc wiarą, pojmujemy, że Jezus realizuje w nas wyzwoleńcze dzieło Bożej miłości, która nam pomaga, byśmy porzucili nasz egoizm i która ma nas doprowadzić do pełni życia we wspólnocie z Bogiem i bliźnimi. „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” ( 1J 4,16).

(Opublikowano w Głosie Pokoju nr 11)

Udostępnij artykuł

error:
Przewiń do góry