Długo się  modliłem…

Nagle pojawił się cień jakiegoś człowieka w wiatrówce, z kapturem naciągniętym na głowę. Wtedy ujrzałem twarz mojego ojca. Był młodszy i spokojny. Patrzył na mnie poważnie, ale spokojnie. Takiego spojrzenia u niego nigdy przedtem nie widziałem. Przemówił do mnie dialektem z Neapolu: „Chodź synu, tylko powoli… zejdziemy razem”…

Długo się  modliłem… Czytaj więcej »